Francja
Hiszpania
Tunezja
Inne kraje podróży
Ciekawostki
|
Strona opowiadania 2/4
Powietrze czujemy, że na lotnisku jest suche. Miałem wrażenie na tamtą chwilę w kolejce z paszportami, że zrobiłem ogromny błąd wybierając się z moją astmą do Tunezji w sierpniu, że nie jest to kraj dla mnie o tej porze roku. Przyszli po niecałych dziesięciu minutach celnicy i zaczęli sprawdzać paszporty - przeciętny Polak raczej nie odróżni ich od zwyczajnych policjantów. Teraz czas na bramki, jak się okazuje tu celnicy od natłoku turystów są bardzo zmęczeni i pokazują tylko znudzony gest ręką "dalej, dalej", nawet gdy jakiś metal "zapiszczy", zupełny kontrast niż na polskim lotnisku. Pełno zdjęć prezydenta Tunezji, jak się później okazało w wielu publicznych miejscach.
W między czasie moja dziewczyna oznajmia mi, że gdzieś zgubiła okulary przeciwsłoneczne. Niestety właśnie przekroczyliśmy bramki. Pech, już pierwszy problem w Tunezji. Nie wiemy czy było to w samolocie, czy w kolejce na terenie lotniska, czy w autobusie. Prawdopodobnie moja dziewczyna miała okulary założone za dekolt jednym uchwytem i podczas drzemki jest spadły. Zaczynam rozmawiać z miejscowym celnikiem, może pracownikiem lotniska - trudno zorientować się kto to był, gdyż wszyscy tam tak samo urzędowo są ubrani. Okazuje się, że z europejskich języków zna raczej tylko francuski, ale gestami zrozumiał i powiedział "lunette", przyprowadził swojego anglojęzycznego kolegę, nawet jeszcze jednego. Zrobiło się małe poruszenie wśród celników, mimo tłumu ludzi z Polskiego samolotu. Na teren odprawy nie cofnęliśmy już się. Nie wytłumaczyłem gdzie te okulary mogliśmy zgubić, ale zauważyłem jakby coś wiedział na ten temat, prosił stanowczym tonem żeby czekać. Po dziesięciu minutach przynosi mi okulary, w arabskim zeszycie podpisuje ich odbiór. Przed wyjazdem naczytałem się o bakszyszu w Tunezji i zastanawiałem się, czy nie wypadałoby coś dać za poświęcenie, obszar który określiłem jako miejsce zguby był bardzo szeroki, ale pomyślałem sobie, że to międzynarodowe lotnisko, pod kamerami i że urzędnikowi nie wypada. Z perspektywy czasu, nie radząc się nikogo uważam, że dobrze zrobiłem. Pozostałem przy angielskim "dziękuję bardzo".
|



